Cała prawda o Google – podsumowanie serii

Przeczytałeś całą serię „Cała prawda o Google”? Jeżeli tak, to na pewno nie patrzysz tak samo na firmę Google Inc. jak przed przeczytaniem całej serii.

Prędzej postrzegałeś firmę Google wyłącznie jako wyszukiwarkę? Teraz wiesz już znacznie więcej i nie postrzegasz tej firmy tak samo jak kiedyś. Google to coś znacznie większego, niż wyszukiwarka. Myślę, że nie przesadzę mówiąc o firmie Google jako najpotężniejszej firmie świata.

Cała prawda, o której dowiedziałeś się czytając serię to wyłącznie pewna część możliwości tego światowego giganta. Wszystkie wcześniej „wspomniane” kwestie dotyczące odkrywania prawdy na temat firmy Google i jej usług dopiero teraz nabiorą innego znaczenia. Zdanie na temat Google’a z pewnością się zmieni o ile już się w Twojej głowie nie zmieniło.

Google – największa baza danych świata

Firma Google posiada taką wiedzę, o której trudno nawet myśleć. Google to poza wyszukiwarką – najpopularniejsza usługa firmy Google – największa baza danych świata jaką kiedykolwiek człowiek (w tym przypadku Larry i Sergey) stworzył.

Firma Google wie o nas więcej, niż myślimy, niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Największa baza danych świata wie o naszych sekretach, zamiłowaniach, skłonnościach, związkach, przyzwyczajeniach czy upodobaniach. Wszystkie te informacje mogą zostać wykorzystane przez Google’a w różnych celach.

Wszystkie informacje zebrane i skatalogowane przez Google to największe narzędzie panowania nad światem. Gruntuje to tym samym pozycję firmy w świecie i jest źródłem ogromnego dochodu.

Wyszukiwarka była wabikiem

Będąc w tym miejscu, w którym jesteśmy, możemy stwierdzić, że sama wyszukiwarka była tylko zachętą, haczykiem, wabikiem do większej gry. Cały czas bierzemy udział w największym pokerze świata.

Google to bez wątpienia firma zajmująca się wyszukiwaniami i reklamami. Ale w w gruncie rzeczy jest czymś znacznie więcej. Codziennie karmimy tego potwora, korzystając z niesamowitych, „darmowych” usług które nam oferuje. Nie przestaniemy przecież z nich korzystać. Są naprawdę dobre, dopracowane, ale płacimy za nie czymś znacznie cenniejszym od pieniędzy.

Pieniądz nie ma tak dużej wartości jak informacje o osobach, czy firmach. Więc największym majątkiem firmy to największe źródło informacji na świecie, dlatego firma Google jest tak ważna dla ogłoszeniodawców. Jednocześnie zgromadzone przez Google informacje są pożądane przez hakerów, crackerów, czy rządy państw całego świata.

Google-Search-History

Martwisz się o swoje dane? Google też się martwi

Od teraz nie będziesz martwił się wyłącznie zamiarami Larrego i Sergeya, ale także bezpieczeństwem informacji. Przecież zgromadzone informacje mogą zostać wykradzione, udostępnione osobom trzecim lub przechwycone podczas nieautoryzowanego dostępu.

Może wydawać się to dziwne, ale Google też martwi się o Twoje dane. Ale nie w takim samym wymiarze jak Ty, czy ja. Powstaje bowiem kolejna, ogromna baza danych świata – Facebook.

I tak jak my martwimy się o nieautoryzowany dostęp do naszych danych zgromadzonych na serwerach Google’a, tak sama firma martwi się o rosnącą popularność Facebooka, który tak samo jak Google na początku kataloguje informacje o swoich użytkownikach.

Najgorsze jest to, że Google nie może katalogować tych wszystkich informacji zebranych w portalu społecznościowym Facebook. Google nie jest pewny jakie informacje o swoich użytkownikach gromadzi. Być może są to informacje jeszcze bardziej wartościowe, niż te gromadzone przez Google właśnie.

Koniec świata w Internecie. Związek z ciasteczkami

Informacje, które gromadzi o nas Google są przede wszystkim przechwytywane z tzw. Ciasteczek. Ciasteczko (ang. Cookie) zapisywane jest na twardym dysku naszego komputera. Są w nim zapisane fragmenty kodu opisujące dane na temat odwiedzanych stron i naszych preferencji.

Dlaczego pisałem o końcu świata w Internecie?

Systemy informatyczne oparte są o system POSIL, który działa na zasadzie odliczania sekund od dnia 1 stycznia 1970 roku. Stosowany w większości serwerów internetowych daje nam konkretną datę „Końca Świata w Internecie”. Koniec świata nastąpi w 2038 roku dla wszystkich systemów informatycznych.

Ten sam rok jest wpisany w aktualność ciasteczek, z których informacje pobiera Google. Konkretna data tego końca to 10 stycznia 2038 roku. Wtedy właśnie wybije ostatnia sekunda systemu POSIL.

Ciasteczko to w świetle Google’a nigdy niegasnące światełko w tunelu niezliczonych informacji.

Podczas korzystania z serwisów Google’a, poczty Gmail, wyszukiwarki, oglądając głupkowate i nie tylko, filmiki na YouTube odnawiamy tym samym ważność naszego ciasteczka o kolejne 20 miesięcy. Korzystając codziennie z serwisów firmy Google dajemy tym samym źródło nieustającego źródełka informacji.

Polepszenie jakości usług

Larry Page i Sergey Brin pierwotnie wystrzegali się komercyjnego wykorzystania danych zgromadzonych o swoich użytkownikach w celach komercyjnych. Początkowo dane gromadzone przez firmę były wykorzystywane wyłącznie w ramach usług Google’a.

Znany z serwisu społecznościowego Facebook przycisk „Lubię to” był motywacją do działania przez „Wielkiego Brata” z Mountain View. W usłudze społecznościowej pojawił się przycisk „+1”, który daje firmie Google jeszcze więcej informacji o tym co lubimy, a co odrzucamy, co jest nas w stanie zainteresować. Google dąży do zgromadzenia pełnej informacji o każdej osobie. Jaką ma płeć, w jakim jest wieku, co lubi, jakie są jej upodobania. Każdego dnia dostarczamy firmie kolejnych, nowych informacji lub potwierdzamy już te zebrane.

google_plus_innovation_thumb

Nadużywanie prawa

Najgłośniejszym nadużyciem prawa ze strony Google była ingerencja w książki adresowe użytkowników. Stało się to po wdrożeniu do życia nowej, darmowej oczywiście, usługi Google Buzz.

Bez żadnej zgody, czy nawet informacji Google zaczął korzystać z książek adresowych swoich użytkowników. W stronę firmy zostało skierowanych kilka milionów skarg, po czym sprawa trafiła do sądu. Wyrok?

Jaki może być wyrok dla firmy o takim znaczeniu na świecie? Oczywiście wyrok w postaci kary pieniężnej – najczęściej stosowany wyrok w sprawach, w których udział bierze firma Google.

Wyrokiem sądu było zapłacenie 6.5 miliona euro grzywny oraz wprowadzenie zmian w serwisie Google Buzz. To było przekroczenie wielu granic, w tym granicy moralności. Przecież Google wykorzystywał książki adresowe milionów użytkowników na całym świecie, co mogło sprawić, że nasze dane trafiłyby w niepowołane ręce osób postronnych.

Google to także globalne centrum cenzury. Jeżeli Google jest największym graczem w sieci, to cenzura Google’a = cenzura Internetu.

Google usuwa ze swojego katalogu różne, niepasujące mu strony. Na przykład usunięta za udostępniane treści, które obnażały działanie Kościoła Scjentologicznego strona została usunięta z katalogu Google’a. Łamie to tym samym prawo do wolności słowa.

Kolejnym przykładem może być brak możliwości udostępniania stron o charakterze pronazistowskim zaprzeczającym holokaustowi na stronach google.de i google.pl. Strony tego typu zostają od razu usuwane z katalogów Google.

Następny przykład to usuwane z serwisu YouTube „niewygodne” z punktu widzenia cenzora (Google) materiały. Czasami są to jedyne prawdziwe materiały z których możemy dowiedzieć się całej prawdy. Czasami dotyczą najnowszych spraw, czasem historycznych.

Przykłady można wymieniać naprawdę bardzo długo, ale warto w tym miejscu zadać sobie pytanie. Czy Google powinien mieć prawo do cenzurowania materiałów miliardów ludzi?

Google_Logo

I tak będę korzystał z usług Google

Jakich informacji by o mnie Google nie zbierał, czego by nie blokował to i tak będę korzystał z jego usług. Bardzo dobrze dopracowana, szczegółowa usługa Google Maps, Inbox by Google, czy Google Drive to tylko niektóre z usług tej firmy z których codziennie korzystam. Na pewno z nich nie zrezygnuję, a Ty?

Chciałbym tylko wszystkich poinformować, że wszystkie usługi Google zbierają o nas mnóstwo informacji, które Google wykorzystuje w celach zarobkowych. Wpisując frazę w wyszukiwarce wie, co chcesz wyszukać, co chcesz kupić, gdzie chcesz jechać.

Korzystając z Google Maps zapisuje na Twoim telefonie ciasteczko, które może odczytać i już wie, gdzie się aktualnie znajdujesz, dokąd jedziesz i dobiera dla Ciebie reklamy. Wszystkie te informacje pięknie kataloguje w największej bazie danych świata.

To już koniec serii „Cała prawda o Google”

Mam nadzieję, że cała seria „Cała prawda o Google” nieco przybliżyła Ci specyfikę działania firmy Google, że już teraz nieco więcej szczegółów na jej temat znasz i że będziesz dzielić się tymi informacjami z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi.

Pamiętaj, co udostępniasz w sieci, bo „Wielki Brat” o imieniu Google patrzy na Ciebie. To co raz udostępniłeś w Internecie już z niego nie wyjdzie. Tak samo jak „To co zobaczyłeś, już się nieodzobaczy”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *